Kto z nas nie chciałby znać odpowiedzi na pytania:
- Skąd się wziąłem? (nie chodzi mi o szczegóły porodu :)
- Po co tu jestem?
- Jak osiągnąć szczęście?
- Czy śmierć to koniec ?
Mnożenie pytań oraz stawianie hipotez to główna rola filozofii. Religie mają odpowiedź na wszystkie te pytania w rękawie. Nas niestety te wyjaśnienia nie zadowalają gdyż jest sprzeczne z zasadami racjonalizmu. Racjonalność powinna stanowić kryterium poznawcze człowieka.
Pewnym sposobem poszukiwania odpowiedzi na wyżej postawione pytania będzie studiowanie historii filozofii. Analiza tego co stworzyli mądrzejsi przed nami, to bardzo dobry sposób “wstępu” do świata nauki, który jednak nie zastąpi nam tego co najważniejsze, samodzielności w myśleniu. Jednakże wiedza z zakresu historii filozofii może stanowić wspaniałą pożywkę dla naszego umysłu.
Wydaje się, że człowiek rozumny powinien mieć następujące cechy:
- duży poziom krytycyzmu,
- samodzielność myślenia,
- wierność własnemu umysłowi, a nie koniecznie autorytetom
Formalne stopnie nie są warunkiem koniecznym do zrozumienia. Oczywiście nie neguję wartości chociażby formalnego wykształcenia, zaznaczam tylko, że niejednokrotnie można być nośnikiem wiedzy, której się nie rozumie. Nie o to przecież w życiu chodzi by próbować stać się substytutem nośnika informacji (dyskietki), tylko wiedzę przekuć w zrozumienie. Paradoksalnie duży odsetek ludzi z wyższym wykształceniem nie przekłada się na ludzi rozumnych.
Jeżeli chodzi o rozumność, to wyrasta ona w pewnych sprzyjających warunkach społeczno kulturowych. Sprzyja temu świeckie wychowanie (przede wszystkim edukacja świecka), brak indoktrynacji religijnej oraz swoboda nieskrępowanego myślenia. Kształtowaniu rozumności sprzyja również zaspokojenie wszystkich potrzeb młodego człowieka, zapewnienie ontologicznego poczucia bezpieczeństwa w najwcześniejszej fazie kształtowania się osobowości.
Jeżeli chodzi o ontologiczne poczucie bezpieczeństwa to mam tutaj na myśli tzw. bezwarunkową miłość macierzyńską do dziecka. Inne ważne aspekty to odpowiedni ustrój polityczny (w warunkach systemów totalitarnych i atmosferze ideologicznej może być ciężko) czy sytuacja ekonomiczna. Oczywiście stan idealny jak to w życiu nie występuje ale z pewnością można zbliżać się do warunków optymalnych.
Początkowo musimy uświadomić sobie, że posiadamy odpowiedzi na pytania jakie postawiłem wcześniej. Problem polega tylko na tym czy jesteś w stanie przyjąć światopogląd oparty na racjonalizmie, czy też zawsze będziemy niewolnikami idealizmu. Przyjęcie światopoglądu racjonalistycznego wiąże się niejednokrotnie ze zburzeniem naszej dotychczasowej wizji świata. Oto człowiek okazuje się zwierzęciem, integralnym elementem świata przyrody. Oto nie jestem w Centrum Wszechświata i nie stworzył mnie miłosierny Bóg. Implikacje przyjęcia myślenia opartego na racjonalizmie zabierają nam złudzenia co do naszej egzystencji po śmierci. Oto okazuje się, że śmierć jest absolutnym kresem naszego życia. Człowiek nie ma duszy i z natury jest bardziej zły niż dobry. Nie istnieje altruizm – bezinteresowne działanie nakierowane na dobro innych to tylko utajony egoizm o czym mówiłem już w innym wpisie. Tracimy stabilność, spada na nas ogromny ciężar odpowiedzialności za własne życie.
Paradoksalnie czy jak pisze Dawkins :
Rozpleciona tęcza nie traci nic ze swego piękna
Zaskoczenie? Tak to raczej oczywiste. Zgodnie z tradycją, na której wyrośliśmy dobrem jest tajemnica lub paranaukowe czy ponad-naturalne wyjaśnienie w duchu idealizmu platońskiego.
Bardzo upraszczając gruncie metafizycznym, religijnym. I tutaj z pomocą przychodzi Brzytwa Ockhama robiąc ciach. Wiedza naukowa tj. racjonalna jest najlepszą jaką mamy i daje nam bardzo dużo odpowiedzi na stawiane przez nas pytania (co nie oznacza, że dogmatyzujemy naukę)
- Oparte na emocjach wyjaśnienia niezgodne z faktami nie mogą stanowić fundamentu wyjściowego do poznania dla osoby mądrej
- Możemy sprawić, że nasze życie stanie się pełniejszym dzięki gruntowniejszemu zrozumieniu mechanizmów rządzących nami i światem, stosując do tego celu to, co dają nam wyniki badań nauk szczegółowych i społecznych
Konieczne będzie krótkie wyjaśnienie dotyczące przewagi wiedzy naukowej nad wiedzą zdroworozsądkową.
Ernest Nagel w swojej książce Struktura nauki rozróżnia wiedzę “przednaukową” lub “zdroworozsądkową” od tego co jest wytworem intelektualnym nowoczesnej nauki. Nagel powiada, że nikt nie będzie kwestionował, że większość z istniejących nauk szczegółowych wyszło od praktycznych zainteresowań życia codziennego wymienia tutaj: geometrię, mechanikę, biologię, ekonomię itd. Oczywiście występują też inne pobudki niż te praktyczne.
Badacze często nazywali nauką uporządkowaną wiedzę “zdroworozsądkową”. Nauki są zorganizowanymi systemami wiedzy, każda z nich podlega klasyfikacji materiałów na zasadnicze rodzaje. Sama jednak klasyfikacja nie może być kluczem i jedynym kryterium sprawiającym, że coś będzie nauką. Ważną cechą informacji pozyskanych podczas poznania potocznego jest to, że pomimo ich dokładności w pewnych granicach nie często łączą się z wyjaśnieniem, tłumaczącym nam dlaczego fakty są takie, jakie przypuszczamy.
Dla przykładu w społeczeństwach, które poznały koło i jego pożyteczność, zwykle nie miały najmniejszego pojęcia o siłach tarcia. Ludzie od wieków korzystali z ziół, które niosły im ulgę w chorobach lecz nie znali skąd się biorę te dobre właściwości stosowanych medykamentów. Sama nauka wyrasta na dążeniu do uzyskania
systematycznych wyjaśnień oraz kontroli opartej o dane.Celem nauki jest klasyfikacja wiedzy w oparciu o zasady wyjaśniające. Nauki dążą do odkrywania i formułowania w ogólnych terminach warunków, w jakich zachodzą zdarzenia różnego typu, przy czym ustalenie takich warunków determinujących jest wyjaśnieniem odpowiednich zdarzeń. Dla przykładu zasady sformułowane przez Newtona wystarczają do wykazywania, że zdania dotyczące księżyca, przypływów, podnoszenia się płynów w wąskich rurkach są ze sobą bezpośrednio związane oraz, że te zdania można wyprowadzać na drodze dedukcji.
W niektórych naukach czy badaniach społecznych dążenie, logiczna systematyzacja pozostaje ideałem pomimo to zawsze dąży się do wyjaśnienia faktów. W naukach historycznych ludzie chcą dowiedzieć się dlaczego Grecy potrafili obronić się przed Persami, czy dlaczego największy rozwój miast w Europie miał dopiero miejsce w dziesiątym wieku. Kolejne różnice pomiędzy wiedzą zdroworozsądkową, a naukową będą tak naprawdę konsekwencją systematycznego charakteru nauki. Przykładem myślenia zdroworozsądkowego może być myślenie rolników, którzy nawożą swoją glebę i osiągają dzięki temu pozytywne rezultaty.
Niestety brak szerszej ugruntowanej wiedzy na temat nawożenia może skutkować wyjałowieniem Ziemi na skutek za dużej ilości nawozu. Znajomość biologii, czy chemii rolniczej daję nam ogląd kiedy to nawożenie może być złe w skutkach – tego zdrowy rozsądek nam nie dostarcza. Rolnicy nie mający szerokiego wykształcenia często wykazują się wysoką wiedzą oraz umiejętnościami dotyczącymi ich bliskiego otoczenia. Niestety każda niespodziewana sytuacja np. nieprzychylność przyrody może sprawić, że ów rolnik stanie się całkowicie bezradnym w obliczu własnej ograniczonej wiedzy i braku wypracowanego schematu postępowania. Wiedza zdroworozsądkowa przydatna jest wtedy kiedy liczba pewnych czynników pozostaje niezmienna. Taka wiedza cechuje się dużymi brakami. Nauka chce niwelować braki wiedzy zdroworozsądkowej. Oczywiście nie jest również tak, że teorie naukowe są zawsze bardziej stałe niż myślenie zdroworozsądkowe. Niektóre zdroworozsądkowe przekonania jak np., że woda przechodzi w stan stały jeżeli będzie odpowiednio niska temperatura będą stale aktualne w przeciwieństwie do niektórych teorii naukowych obalanych z czasem. (E. Nagel, Struktura Nauki, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, s. 14.)
Jan Woleński pisze:
Potraktujmy naukę jako dwuosobową grę pomiędzy Badaczem a Naturą. Celem Badacza jest odkrywanie tajemnic Natury, celem Natury jest jej ukrywanie (ta antropomorfizacja Natury jest potrzebna, bo chcemy obu partnerów traktować dualnie). Badacz dysponuje strategią, czyli metodą naukową (strategia Natury nie musi nas interesować w szczegółach, a jeśli ktoś chce, to może ją traktować jako antymetodę). Istota sprawy polega na tym, że naukę chcemy traktować jako grę sprawiedliwą, tj. taką, w której żaden z partnerów nie dysponuje strategią dyktatorską, tj. taką, której aplikacja prowadzi do wygranej niezależnie od posunięć przeciwnika. (źródło: J. Woleński, Nauka i światopogląd, http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4961/k,2, .
Współcześnie uprawianie nauki w duchu naturalizmu jest czymś zupełnie oczywistym i nie jest wyobrażalne by było inaczej. Wyjaśniając wszystko przez pryzmat boskiego stworzenia nauka traci jakąkolwiek zasadność gdyż wszystko można sprowadzić do wytworu istoty nienaturalnej i zamknąć sprawę.
Ernest Nagel pisze:
Różnica między wiedzą potoczną a naukową jest mniej więcej analogiczna do różnicy w kryteriach sprawności we władaniu bronią palną. Większość ludzi należałoby uznać za ekspertów w strzelaniu, gdyby przyjąć jako kryterium zdolność trafienia w ścianę stodoły z odległości stu stóp (30m). Jedynie niewielu
sprostałoby bardziej surowemu wymaganiu, ażeby wielokrotnie trafiać do celu o średnicy trzech cali (7,5 cm) z odległości dwa razy większej. Podobnie przewidywanie, że dojdzie do zaćmienia Słońca w ciągu miesięcy jesiennych, łatwiej się spełni aniżeli przewidywanie, że zaćmienie nastąpi w określonym momencie danego dnia jesienią tego roku [?] Bardziej sprecyzowany język naukowy pomaga wyjaśnić, dlaczego tak wiele przekonań zdroworozsądkowych cechuje trwałość często wykraczająca poza wiele stuleci, a przypadająca w udziale tylko niewielu teoriom naukowym Trudniej wynaleźć teorię, która nie ulegnie zachwianiu wielokrotnie konfrontowana z wynikami starannie przeprowadzonych eksperymentów, jeśli stawiamy wysokie wymagania zgodności między danymi eksperymentalnymi a przewidywaniami opartymi na owej teorii, niż wtedy kiedy wymagania są nierygorystyczne [...] (źródło : E. Nagel, Struktura Nauki, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, s. 18. )
Po co tyle o nauce? By uzmysłowić, że jest to najlepsza forma poznania rzeczywistości jaką mamy. Nasz światopogląd powinien wyrastać na gruncie wiedzy racjonalnej. Dilthey mówi o nieustannym sporze pomiędzy naturalizmem, który chce poznać rzeczywistość oraz idealizmem obiektywnym, który bazuje na emocjach i intencjach i na nich budować chce wszelkie hierarchie wartości.
Jaki płynie z tego wniosek? Chodzi o to, że powinniśmy szukać sensu naszego istnienia w ramach tego co już wiemy i możemy się dowiedzieć , nie zaś tworzyć nowe nieracjonalne światy.
Czy życie traci sens? Z pewnością nie. Stajemy się wolni. Być może przytłacza nas ciężar odpowiedzialności ale jeszcze nigdy wcześniej nie byliśmy tak blisko siebie. Jesteśmy istotami świadomymi tworzącymi warstwę kulturową. Dzięki znajomości swojej natury możemy mieć autentyczny wpływ na kształtowanie się naszego życia. Powinniśmy partycypować – czerpać z każdego dnia. Życie nadal jest piękne być może jeszcze bardziej.
Człowiek jest skutkiem ewolucji – nieustannych przemian. Dobór naturalny nieustannie działa. Jesteśmy zdeterminowani przez geny – przez naszą konstrukcję psychofizyczną. Nieustannie zależni od innych. Inni mają ogromny wpływ na rzeczywistość. Swoją miłością powołują nas do życia. Swoją miłością utrzymują nas przy życiu. Przekazują nam wiedzę.
Prowadzimy też nieustanną walkę z Innymi o lepsze życie, dostęp do zasobów,partnerów,dóbr. Potrafimy pozyskiwać to czego potrzebujemy wchodząc w skomplikowane relacje społeczne. Nauczyliśmy się żyć bez konieczności zabijania. Wykształciliśmy subtelne formy zabiegania o to co nam niezbędne.
Jesteśmy ograniczeni do czasu oraz miejsca . Nieustannie działamy, działanie wpływa na zmiany miejsca zmiany miejsca wpływają na nas, My na innych – Inni na nas. Inni obejmują nawiasem wszystkie zmienne naszego życia. Człowiek jest istotą społeczną i jak nigdy ma wpływ na rzeczywistość.

pewnie ciekawa notka, przeczytalem urywek , w wolnej chwili przeczytam calosc, pozdrawiam
Dziękuję:)
Szczerze ? Pisz krócej i nie filozuj za dużo :p Tekst fajny ale tytuł zniechęca :)
:)
[...] W dobie wszechobecnego relatywizmu w ramach „ignorancji społecznej” chciałem „popełnić” słów kilka na temat nauki. W ramach studiów filozoficznych człowiek dowiaduje się dokładniej czym jest nauka. Każdy z nas ma jakieś swoje intuicyjne, trafne bądź mniej trafne, wyobrażenie na temat tego czym jest poznanie teoretyczne.Swojego czasu pisałem nieco na ten temat w tekście W poszukiwaniu sensu istnienia. [...]
“Racjonalność powinna stanowić kryterium poznawcze człowieka.”
Dlaczego tak uważasz?
Chciałbym zauważyć, że racjonalność nie jest prawem Wszechświata. Racjonalność światopoglądowym “aksjomatem” nauki. To, że dostrzegamy we Wszechświecie prawidłowości nie oznacza, że one istnieją w sensie absolutnym (czy dawniej obiektywnym). Większość fizyków powie, że wszechświat jest raczej chaosem. Większość analityków danych doda, że przy wystarczająco dużej ilości danych można w chaosie odnaleźć dowolne prawidłowości.
Wolność też jest sprzeczna z racjonalnością (wiedzą naukową). …czyli, aby nasz racjonalny światopogląd był spójny, należy założyć, że na nic nie ma się wpływu i wszystko wolno. To z kolei znosi aksjologię… itd. itd. I w zasadzie czyni racjonalność bezsensowną.
“Wolność też jest sprzeczna z racjonalnością (wiedzą naukową)” – czy mógłby Pan rozwinąć?
W życiu przyjmowanie, że na nic nie ma się wpływu będzie abstrakcją. Co innego teoretycznie przyjmując, że wszystko jest zdeterminowane.
Nawet zakładając, że na nic nie ma się wpływu ciężko jest wdrożyć w życie postulat: “wszystko wolno”. Tutaj bez względu na to jaka jest prawda subiektywne przekonanie jednostki, że ma wpływ na rzeczywistość zawsze zwycięży.
Wolność (freedom) jest interpretowana w literaturze zachodniej jako mniej więcej to, co zakwestionował Pan wyżej. Innymi słowy – realny wybór. …i tu pozwolę sobie na małe doprecyzowanie. Wiedza naukowa to coś innego niż racjonalność (ta definiowana jest jako empiryczna weryfikowalność i intersubiektywna komunikowalność czegoś), choć racjonalność jest znacząca dla rozwoju nauki. Sama nauka nie kwestionuje istnienia wolnej woli w sensie freedom; racjonalność tak (ponieważ jej zakres jest węższy).
Odnosząc się do Pana wypowiedzi, rozumiem, że racjonalność prowadzi do tego, aby przyjąć, iż nasze zachowanie (cele, dążenia) jest irracjonalne – w tym także dążenie do racjonalnego funkcjonowania. Innymi słowy – racjonalny człowiek, to taki człowiek, który zdaje sobie sprawę z tego, że jego pragnienie racjonalności jest irracjonalne?
Albo inaczej – jeśli wszystko jest takie jakie jest, bo jest zdeterminowane (choć nauka mówi, że jest przypadkowe), to po co te wszystkie wywody Hitchensa i Dawkinsa? Oni tego nie wiedzą? Rozumiem, że mówią oni o racjonalności, ale samo to, że mówią, jest irracjonalne?